|
Towarzyszę Starszemu na nocnej wachcie. Rozmarzył się -
Mam domek w Jelitkowie, na stare lata będę siedział przy kominku i opowiadał wnukom swoje morskie przygody. Cholera! Przecież wszystkiego im nie będę mógł powiedzieć... -
Dla mego wnuka Mikołają.
Życie rybaków dalekomorskich na m t Admirał Arciszewski, marynarzy kołobrzeskich, rybaków bałtyckich, żeglarzy.
Blog > Komentarze do wpisu
JEDNOSKRZYDŁE MOTYLE DZIECIĘCEJ MIŁOŚCI.
W latach siedemdziesiątych, stojąc na redzie portu Falmouth u wybrzeży Kornwalii, w weekend, z pokładu statku, z nieukrywaną zazdrościła obserwowaliśmy jak zapełnia się jednostkami pływającymi reda portu i urokliwa zatoka. Mogłeś tam dojrzeć całą gamę tego, na czym człowiek może wypłynąć. Poczynając od jachtów niczym z amerykańskich filmów, rażące oczy blaskiem nikli i pięknymi dziewczynami na pokładzie, kończąc na drewnianych szalupach z silnikiem, które mogłeś wynająć za nieduże pieniądze by „powędrować" na Kanale La Manche. Zakotwiczeni w bezpiecznej zatoce, lubiłem godzinami oberwać, przy dogodnych warunkach pogodowych, małe łódeczki żaglowe prowadzone przez dzieci w wieku dziesięciu - trzynastu lat. Miałeś wrażenie, że jednoskrzydłe białe motyle suną po wodzie, nerwowo machając skrzydłem w momencie zwrotu. - Czy kiedyś taki obrazek zobaczymy na naszych wodach? - Zadał retoryczne pytanie, Jurek II mechanik. - Nie sądzę! - Odpowiedziałem. Jednoskrzydłe motyle w porcie „piwnym" Jakie było moje zdziwienie, gdy na popołudniowym spacerku w porcie jachtowym zwanym przez niektórych „portem piwnym" ujrzałem dziesięć takich „jednoskrzydłych motyli" pędzlujących wodę basenu. Wśród nich uwijał się, na pontonie, mój przyjaciel Mariusz Górnisiewicz udzielając uwag i poleceń załogantom w wieku od 6 do 13 lat. - Michał! Wyostrz! - Klaudia! Zwrot! - Marcel! Tak trzymaj! ... Na kei zauważyłem rodziców, młodych żeglarz, bacznie przyglądających się poczynaniom swych pociech. Po zajęciach, gdy łódki znalazły się na ladzie i przyszli „jachtmeni" klarowali sprzęt, zapytałem Mariusza - Wiem, ze jesteś kapitanem jachtowym, motorowodniakiem, nurkiem, lubisz śpiewać szanty, jesteś nauczycielem szkoły średnie, ale co robisz z tymi maluchami? - Utworzyłem Szkołę Żeglarską JUNGA, mam teraz 20 jungów w wieku od 6-13 lat, mają zajęcia w grupach od 6-10 osób. - A te „pudełeczka z żaglami" na których pływają to mają jakąś nazwę i klasę żeglarską? - zapytałem prowokacyjnie. - Co! To „Optmist"! Najlepsza jednoosobowa klasa międzynarodowa dla dzieci do lat 15. Poszperaj w materiałach to się przekonasz - powiedział prawie obrażony. piątek, 18 lipca 2008, edward.bernatowicz
|
|
w Polsce masowy charakter.W okregowych regatach w Szczecinie startowalo po
kilkadziesiat lodek klas Optymist,Cadet, Hornet pozniej 420, po kilkanascie Finnow,OK,FD. Sport ten byl dostepny dla wszystkich chetnych, nie tylko tych
ktorzy maja zamoznych rodzicow.Pisze to z wlasnego doswiadczenia bo od 63 do 75
bylem czynnym zawodnikiem a w 98-01 zawodnikiem byl moj syn.