Towarzyszę Starszemu na nocnej wachcie. Rozmarzył się - Mam domek w Jelitkowie, na stare lata będę siedział przy kominku i opowiadał wnukom swoje morskie przygody. Cholera! Przecież wszystkiego im nie będę mógł powiedzieć... - Dla mego wnuka Mikołają. Życie rybaków dalekomorskich na m t Admirał Arciszewski, marynarzy kołobrzeskich, rybaków bałtyckich, żeglarzy.
Blog > Komentarze do wpisu
Koniec epoki „S.O.S” i „May Day” Cz I

Kochany wnuku, czy możesz sobie wyobrazić ulice miast, po których poruszaliby się ludzie nieuzbrojeni w telefony komórkowe. W twierdzeniu naukowców, że komórka uszkadza mózg, jest sporo prawdy. Zniewala ona umysł człowieka do tego stopnia, że niektórzy nie są wstanie obejść się bez niej nawet w kościele. Słuchając bezpośrednich wypowiedzi części posłów naszego parlamentu zastanawiamy się nad ich poziomem umysłowym. Jak oni mogą funkcjonować? Oglądając transmisję z obrad sejmu doznałem olśnienia. Owi jednokomórkowcy są sterowani przez całe sztaby intelektualnych „murzynów” przesyłających instrukcje przez przyrośnięte do uszu telefony.

Świat stał się audialnym globalnym podwórkiem. A jeszcze tak niedawno w latach siedemdziesiątych poprzedniego wieku.

Ti ta ta ti...

Ćwiczenia z sygnalizacji w Pomaturalnym Studium Radiokomunikacji Morskiej w Kołobrzegu. Jeszcze trwa wojna w Wietnamie. Wykładowca Ryszard Chomej prowadzi zajęcia z grupą Wietnamczyków, przysłanych do Polski na naukę w ramach pomocy w ich walce z „amerykańskim imperializmem”. Kompetentny i wymagający Ryszard steruje, kontroluje, wysyła i odbiera całe grupy znaków i tekstów zakodowanych alfabetem morsa. Poszczególni słuchacze ze słuchawkami na uszach stukający specjalnymi kluczami wyglądają jak szpiedzy z filmów wojennych. Od pierwszej łączności radiowej w roku 1895, przesłanej alfabetem morsa, funkcjonuje ten system łączności morskiej na dużych odległościach. Armie bloków wojskowych posiadają już system komunikacji satelitarnej, lecz są one jeszcze niedostępne cywilom. Lekcję hospituje metodyk-wizytator z kuratorium.(Nauczyciele tamtych czasów nazywali ich Marcinami od „Uczył Marcin Marcina a sam...”) Przechadza się po sali z mądrą miną nic nie rozumieją z piskliwych tita tata...generowanych przez urządzenia. Szef grupy zasłużony partyzant „vietcongu” - Vang, ma poważne trudności odbiorem i nadawaniem.

-         Vang Ty nie masz słuchu muzycznego i nie opanujesz wymaganych umiejętności. Będziesz musiał zmienić szkołę. A tak na marginesie Wy w Wietnamie nie macie floty morskiej a na dżonkach nie ma radiostacji. Gdzie pracowałbyś po ukończeniu szkoły?

-         Ja zasłużony partyzant. Ja pracować w miniśterstwie. 

Po zajęciach metodyk omawiając lekcję zadaje pytanie.

-         Pan nadawał morsem, kropka kreska?

-         Tak.

-         A oni pan oszukiwali, bo pisali litery?

-         Panie wizytatorze profesjonalna łączność radiowa przy pomocy alfabetu morsa różni się zasadniczo od harcerskiej zabawy tym alfabetem. Nadawane i odbierane są całe grupy znaków według ustalonych zasad i z dużą prędkością. Operator nie rozróżnia kropek i kresek, lecz melodię liter i całych zwrotów. Dlatego nie każdy może być radiooficerem. Kandydat musi posiadać słuch muzyczny.

Radiooficer, Radio, Radzik

Stanowisko i praca radiooficera zwanego „radio” lub „radzikiem” była stresująca i wymagająca szczególnej odporności psychicznej. Częste były przypadki załamań nerwowych, występujących u radzików. Przesiadywanie godzinami w trzaskach, szumach i gwizdach radiostacji okrętowych przy wysyłanie do armatora meldunków i odbieraniu komunikatów, depesz i ostrzeżeń, nadawanych morsem w warunkach morskich, znacznie osłabiało odporność.

poniedziałek, 10 lipca 2006, edward.bernatowicz