Towarzyszę Starszemu na nocnej wachcie. Rozmarzył się - Mam domek w Jelitkowie, na stare lata będę siedział przy kominku i opowiadał wnukom swoje morskie przygody. Cholera! Przecież wszystkiego im nie będę mógł powiedzieć... - Dla mego wnuka Mikołają. Życie rybaków dalekomorskich na m t Admirał Arciszewski, marynarzy kołobrzeskich, rybaków bałtyckich, żeglarzy.
Blog > Komentarze do wpisu
NAJŁADNIEJSZA DZIEWCZYNA W ULLAPOOL.
 

 

 

Zapach lądu to wyjątkowy stan ducha i zmysłów. Tylko marynarz i żeglarz ma szczęście go doświadczać. Przez całe życie jesteś w nim zanurzony stąpając po ziemi. Istnieje zawsze, więc nie ma go dla twoich zmysłów.

Morze - jak kawa w ustach kipera - wypłukuje ten stan. Po miesiącu pobytu na morzu jesteś już gotowy do degustacji. Zbliżając się do brzegu jest taka chwila, moment, w którym czujesz i wchłaniasz to przyjemne zjawisko. Jest jak osnowa, na której tkane są kolory, światło, temperatura, dźwięki, zapachy i smrody konkretnego wybrzeża w konkretnym czasie. W efekcie otrzymujesz “oddech lądu”.

 

Stoimy na kotwicy w fiordzie

Północno-zachodniej Kaledonii. W umysłach mamy zakodowany szkolny obraz fiordów skandynawskich: groźnych, przerażających i tajemniczych skał. Ale fiordy Szkocji w okolicach Ullapool przywołują przyjaznym oddechem lądu. Przez miliony lat deszcz i wiatr szlifował te góry. Wyglądają z morza jak pasmo pagórków porośniętych wrzosami i trawami. Pracowici Szkoci przez wieki grodzili zielone pastwiska i wrzosowiska murkami ułożonymi z kamieni tworząc ogromny tartan.

 

Kupujemy od rybaków szkockich makrelę,

obrabiamy wstępnie, mrozimy i w portach niemieckich sprzedajemy Jugosłowianom. Zapełnienie ładowni trwa do miesiąca. W soboty i niedziele rybacy nie łowią. Szczególnie rygorystycznie przestrzegane jest w Szkocji prawo do odpoczynku niedzielnego - do godziny 16.00 zamknięte są wszystkie puby, nie można nawet grać w piłkę na boiskach.

 

Przed i po zmianie każdej wachty przy ładnej pogodzie szalupa krąży do portu i z powrotem. Praktykanci i załoga wolna od wacht mogą płynąć na ląd. Komunikaty pogodowe są pomyślne. Kapitan Pawłaszek przekazuje dowództwo starszemu oficerowi. Płyniemy do Ullapool. Spacer po twardym lądzie. “Zadanie specjalne” - prywatny konkurs na najładniejszą dziewczynę spotkaną w Ullapool. Piękne niedzielne popołudnie. Malowniczo położone na półwyspie miasteczko. Takie weekendowe, górskie Ustronie Morskie. Pensjonaty, motele, puby i stołówki. Domy swą architekturą i usytuowaniem uzupełniają urokliwość pejzażu. Obserwowane na spacerze przedstawicielki tubylczej płci pięknej nie spełniają jednak warunków naszego konkursu. Mamy w mieście swój stały żeglarski pub z płonącym ogniem w kominku i widokiem na zatokę. Dziś jesteśmy pięć minut przed otwarciem. Właściciel - sympatyczny Szkot z fajką w zębach - wpuszcza nas do środka informując, że miałby kłopoty, gdyby Bobi zauważył wcześniejsze otwarcie.

Każdy klan szkocki

ma własny wzór i kolor tartanu. Jeden wzór jest zastrzeżony - to Tartan Królewski. Nam najbardziej odpowiada tartan-piwo. Warzone w Szkocji ma ciemny kolor i jest dość mocne. Podawane wyłącznie z beczki w kuflach. Pite w swym naturalnym środowisku daje niezapomniane doznania. Przyległa do pubu sala to coś pośredniego między naszą stołówką wczasową a restauracją. Można tam zjeść obiad - w pubie u właściciela składasz zamówienie na wybrane z karty danie i sącząc drinka oczekujesz na realizację, gdy posiłek jest przygotowany i podany, właściciel prosi do sali obok. Wieczorem lokal ten zamienia się w salę taneczną. Gra zespół w składzie: kobza, akordeon i perkusja. W repertuarze ludowe, szkockie tańce. Popijając piwo obserwujemy jak wspaniale i radośnie potrafią bawić się młodzi i starzy. Otacza cię przyjazna i życzliwa atmosfera. Obok, z trudem utrzymując się w pozycji pionowej, przemieszcza się ofiara szkockiej whisky. Przy następnym stoliku przyciąganie ziemskie zmogło go i runął jak długi na stolik, przy którym siedziała grupa młodzieży. Awantura gotowa? Nic podobnego. Dwóch młodzieńców o subkulturowym wyglądzie spokojnie, bez zdenerwowania podniosło nieszczęśliwca, zaprowadziło w kąt sali i posadziło na krześle. Do naszego stolika przysiadło się małżeństwo. Widzą, że nie tańczymy. Orkiestra gra szkocką, ludową melodię.

- It’s a simple dance. You can try with my wife (To łatwo się tanczy. Możecie zatańczyć z moją żoną) - mówi mąż. Taneczna próba wypadła pomyślnie.

Obserwacja sali w aspekcie naszego konkursu nie daje jednak zadawalającego wyniku. Czas wracać na statek. Spacer promenadą nadmorską w oczekiwaniu na przybycie szalupy. Charakterystyczną cechą domów w miasteczku jest living room z dużym, nie zasłoniętym oknem i obowiązkowym kominkiem. Przechodząc obok widzisz jak odpoczywają i relaksują się Szkoci i Anglicy.

Kochany wnuku,

w końcu lat siedemdziesiątych w naszej ojczyźnie panował ustrój socjalistyczny, który “podarował” nam między innymi system kartkowy na podstawowe artykuły. “Odpoczynkiem i relaksem” większości Polek i Polaków było wówczas wystawanie w kolejkach sklepowych. Zazdrościmy więc tubylcom ich normalności. Nasze porównania ustrojowe przerywa widok pary przechodzącej w kierunku portu. Mamy wreszcie rozstrzygnięcie naszego konkursu. Nasza kandydatka na najładniejszą dziewczynę Ullapool ma około dwudziestu pięciu lat, ujmujący uśmiech, ładne nogi, zgrabną sylwetkę, jest szykownie ubrana. Werdykt zapada jednomyślnie - to jest TA! Jednocześnie zauważamy, że mężczyzna towarzyszący zwyciężczyni ubrany jest w charakterystyczną kurtkę polskiego marynarza – kargerówę. Po dalszej analizie ubioru dochodzimy do wniosku - to jest polski marynarz. W porcie od marynarzy z innych statków dowiadujemy się, że jest to lekarz okrętowy z polskiego traulera. Kim była nieznajoma? Najładniejsza dziewczyna Ullapool to żona doktora - Polka. Przyleciała kilka dni wcześniej do Szkocji i mieszkała razem z mężem na statku.

Wiadomo - najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny!

 

Czy z nimi nie jest czasem tak samo, jak z “oddechem morza”? Żyjemy obok i nie dostrzegamy ich piękna, ale wystarczy dłuższa nieobecność i pojawia się ono z całą siłą.

 

edward.bernatowicz@wp.pl

niedziela, 25 grudnia 2005, edward.bernatowicz

Polecane wpisy

  • Wolność Baderka II

    Oficer Baderek wybrał wolność Statek stoi na „haku”. Na redzie Falmouth, pięć mil od brzegu i przerabia zakupiona od angielskich sejnerów, rybę. W s

  • Wolność Baderka I

    Cel rejsu – reda portu Falmouth w hrabstwie Kornwalii nad kanałem La Manche, skup makreli od angielskich sejnerów. Na pokładzie zamustrowani uczniowie kl

  • Niech się święci 1 maja???

    Z okazji 1 maja polecam http://orneta.blox.pl/2006/03/Niech-sie-swieci-1-maja.html#ListaKomentarzy

Komentarze
Gość: , 213.197.172.*
2006/05/18 16:29:38
wydurni