|
Towarzyszę Starszemu na nocnej wachcie. Rozmarzył się -
Mam domek w Jelitkowie, na stare lata będę siedział przy kominku i opowiadał wnukom swoje morskie przygody. Cholera! Przecież wszystkiego im nie będę mógł powiedzieć... -
Dla mego wnuka Mikołają.
Życie rybaków dalekomorskich na m t Admirał Arciszewski, marynarzy kołobrzeskich, rybaków bałtyckich, żeglarzy.
Blog > Komentarze do wpisu
Jak Stasiu Radio dupę w wodzie moczył.
Cicha, ciepła noc na łowisku George Bank. Stasiu Radio (radiooficer) leży w półśnie na koji. Przypomina sobie Szczecin - Wały Chrobrego. Niedzielny spacer z rodziną. „Na barana” trzyletni syn. - Stasiu, ale ty jesteś gruby – mówi idąca obok żona. – Mama! Tata nie jest gruby. Tata jest łysy - „pociesza” syn widząc z góry początki łysiny. Potężne uderzenie i trzask pękającej stalowej burty. Stasiu ląduje na podłogę przerywając przyjemny marazm. Dziób obcego statku zatrzymał się metr od koji. S/t Kamienna zawisła na dziobie dużo większego „narzędziowca” jak pusty kanister na rogu nosorożca. Błyskawiczne i mechaniczne czynności - spodnie, koszula, buty, kapok. Mostek nawigacyjny. Radiostacja włączona. „Stary” wydał rozkaz opuszczenia statku. W eter leci S.O.S, w procedurze komunikatu podana jest pozycja i nazwa jednostki. Komunikat nadany kluczem przez automat radiostacji okrętowej ma zasięg prawie na całą półkulę. Równocześnie przez UKF-kę wysyłane jest wołanie „MAYDAY”, „MAYDAY”... Prawie każdy statek, który je usłyszy, analizuje możliwość udzielenia pomocy. Najbliższa stacja brzegowa lub statek przejmuje koordynację akcji ratunkowej. Kto choć raz był słuchaczem takiej akcji, nigdy jej nie zapomni. Kapitan ocenia sytuację. Atlantyk spokojny. Ciepła woda i powietrze. Nikt nie ucierpiał przy zderzeniu. Szalupy i tratwy ratunkowe na wodzie. Załoga sprawnie opuszcza trauler. Polskie jednostki łowiące w sąsiedztwie przygotowują się do podjęcia rozbitków. Dopóki Kamienna będzie wisiała na dziobie „narzędziowca”(przypominam - sierp i młot na kominie) można sprawnie przeprowadzić akcję ratunkową. Wnuku, musisz wiedzieć, że Rosja nazywała się wówczas Związek Radziecki. W cywilizowany świecie zwanym „Imperium Zła”. Kapitan i załoga statku radzieckiego za udział w kolizji, choćby nie z ich winy, wylądowaliby najpewniej w obozach pracy na Syberii. Prawdopodobnie to było powodem, że statek „dał wstecz” uwolnił swój dziób od intruza i zniknął w ciemnościach nocy. S/t Kamienna zaczęła błyskawicznie nabierać wody. Wszyscy opuścili statek, został tylko kapitan i Stasiu Radio. Sprawdzenie kamizelek ratunkowych i skok do wody. Po latach Stasiu wspomina: - Siedzę w wodzie, woda ciepła, rekinów nie widać, czuję dosłowność życzeń marynarskich „obyś dupy w wodzie nie moczył”, a w mózgu świdruje jedna głupia myśl - dlaczego nie odlałem się na statku.
CZŁOWIEK I MORZE. Ta relacja intrygowała od zarania dziejów. Wystarczy te dwa słowa zestawić razem, a przestają być zwykłymi rzeczownikami i wypełniają się treścią. Treścią nie zgłębioną do końca. Odkąd człowiek zaczął wyrażać swój stan umysłu w formie dzieł sztuki, próbuje ukazać wyjątkowość tego zjawiska. Twórczość Homera, Platona, Conrada, mity i wierzenia starożytności, to tylko nieliczne przykłady uwypuklenia tej inności. Wiek XX ze swymi ufnymi w szkiełko i oko profesorami i doktorami próbował zmierzyć, zwarzyć i zdefiniować to zjawisko. W efekcie nie rozwiązał nawet prostego problemu – choroby morskiej. Zwykła praca przy obróbce śmierdzących ryb na morzu staje się misterium. Wnuku, zapytasz dlaczego? Nie wiem! Lecz wiem na pewno, że morze w sposób bezwzględny i okrutny odkrywa prawdę o człowieku. Złych ludzi morza pozostawmy w zapomnieniu. Wspominajmy dobrych. Przeżycia na Kamiennej powinny pozbawić Stasia chęci pływania. Nic podobnego! Ta tajemnicza siła i pieniądze ściągnęły znów na morze i po wykorzystaniu ustawowych dni wolnych, przysługujących niedoszłym topielcom, zamustrował się znowu. Gdy go poznałem, był człowiekiem ukształtowanym doświadczeniami długoletniej pracy na morzu. Cechował go przyjazny stosunek do ludzi i radość życia. Popijając razem popołudniową kawę układamy sobie pasjans Piłsudskiego. Stasiu opowiadał swoje przeżycia. Na traulerach parowych, zwanych przez rybaków „czajnikami”, nie było etatu lekarza, w razie choroby lub nagłego wypadku pierwszej pomocy udzielał przeszkolony w tym celu radiooficer. W przypadku wątpliwości mógł się poradzić przez radiostację dyżurnego lekarza międzynarodowego serwisu medycznego. Rejs. Stasiu pełnił funkcję p.o. lekarza. Wypadek na pokładzie. Przyprowadzono zalanego krwią rybaka. Po obmyciu głowy i oglądnięciu rany diagnoza. Trzeba szyć. Do najbliższego portu pięć dni drogi. Ambulatorium wyposażone w niezbędne narzędzia, medykamenty oraz instrukcje. Stasiu wspomina: -Przeczytałem instrukcję, wysterylizowałem narzędzia i dłonie, dwóch silnych rybaków trzyma pacjenta za ręce, trzeci za głowę, zgodnie z instrukcją zakładam szwy, operowany szarpie się, klnie i wyje z bólu, nie pomaga szklanka whisky, „Coś jest tu nie tak” - myślę. Kończę zabieg. Ostatnie spojrzenie do instrukcji. O k...a! Zapomniałem znieczulić. Po zawinięciu do portu lekarz ogląda zarośniętą ranę i stwierdza, że takiego szycia nie powstydziłby się chirurg plastyczny. O skuteczności porad medycznych Stasia przekonałem się sam. Przeziębiłem gardło i nie mogłem mówić. Lekarz okrętowy po zbadaniu zaplikował anybiotyki i cały stos pigułek. Kilka dni kuracji i brak efektów. Reakcja Stasia. -Wyrzuć te świnstwa masz tu zwykłe tabletki emskie i sól do płukania gardła. Jak ci nie przejdzie stawiam flachę. Przeszło.
Mój pasjans nie wychodzi, a u Stasia prawie za każdym razem. Zaczynam bacznie przyglądać się, jak to robi. – Stanisław, oszukujesz! – mówię. - JA NIGDY NIE OSZUKUJĘ. JA TYLKO POMAGAM SZCZĘŚCIU - odpowiada z jowialnym uśmiechem.
Edward Bernatowicz
poniedziałek, 21 listopada 2005, edward.bernatowicz
Komentarze
Gość: Katlyn, c-24-128-54-146.hsd1.ma.comcast.net
2006/06/27 00:18:02
super blog naprawde fajny wchodz na magicznaliga.blox.pl i dawaj komenty, bo mój blog opowiada o moim ciekawym zyciu i moim magicznym komiksie papa!!!!!!!!!!!!
PS. Jak ci sie spodoba to mozesz go dac do linków:)xanax abuse
Gość: rysiek1102, i538769d7.versanet.de
2009/09/20 19:38:56
"noc na łowisku George Bank. Stasiu Radio (radiooficer) i ciepla woda".
Dupa zimna w wodzie na George Bank- tam nawet w sierpniu temperatura wody dochodzi tylko do 17 stopni. A i to na poludniu akwenu. 2011/02/07 06:05:52
"rysiek 1102" przekazałem to Stasiowi odpowiedział
"Widać, że on dupy w wodzie nie moczył" |
|
Ah, jak ja lubie tu zagladac i czytac.
Najserdeczniej pozdrawiam -
Anka od Kangurow :)