Towarzyszę Starszemu na nocnej wachcie. Rozmarzył się - Mam domek w Jelitkowie, na stare lata będę siedział przy kominku i opowiadał wnukom swoje morskie przygody. Cholera! Przecież wszystkiego im nie będę mógł powiedzieć... - Dla mego wnuka Mikołają. Życie rybaków dalekomorskich na m t Admirał Arciszewski, marynarzy kołobrzeskich, rybaków bałtyckich, żeglarzy.
Blog > Komentarze do wpisu
Diabelskie słowo honoru

Atlantyk faluje oddechem Neptuna pogrążonego w spokojnej drzemce. Król mórz i oceanów westchnie i przez ocean przebiega zabłąkana fala. Nie wiesz, kiedy i jaka. Biada beztroskim żeglarzom ufającym spokojnemu morzu. Kilkumetrowa fala może być zaproszeniem do wiecznej gościny w królewskich posiadłościach. Heliosa zbliża się do końca dziennej wędrówki.

Kochany Wnuku! Czy może być coś piękniejszego od pożegnalnego pozdrowienia boga Słońca przesłanego Neptunowi na spokojnym Atlantyku?

Wysokie pierzaste chmury są tu areną. Kolor! Nasze ułomne, techniczne rozumienie tego słowa wulgaryzuje wszelkie próby przekazania widzianego zjawiska. Na niebie - poczynając od ciemnego granatu na wschodzie, poprzez całą paletę nienazwanych kolorów, aż do błękitu na zachodzie - trwa pożegnalny, powolny taniec słonecznego lasera. Zrozumiały tylko przez bogów. Śmiertelnych wprawia w stan zauroczenia niezrozumiałym pięknem. Ostatni promień zachodzącego słońca to błysk ostrego granatu.

- Załoga wolna od wacht, zbiórka na pokładzie trałowym!

Słychać z głośników manewrowych. Na pokładzie kapitan ubrany na galowo w otoczeniu oficerów oraz członków załogi wolnych od wacht. Ryk syreny okrętowej, dzwonki alarmowe, kakofonia innych dźwięków. Przed kapitanem staje Tryton, prawa ręka Neptuna. Towarzyszą mu diabły morskie. Powiadamia kapitana o jutrzejszej wizycie króla mórz i oceanów, prosi o listę neofitów do chrztu równikowego. Diabły morskie stemplują neofitów. Delegacja żegna załogę.

Chrzest równikowy

Jak podają źródła, ta męska morska tradycja trwa od XVII wieku. Wywodzi się z mitów i wierzeń greckich i rzymskich. Rzymski kult Neptuna i grecka boskość Posejdona są praprzyczyną zwyczaju. Pierwsze wzmianki dotyczące marynarzy Polaków występują w XVIII wieku. Musisz wiedzieć, mój wnuku, że nasza polska kultura wywodzi się z kultury śródziemnomorskiej.

Wśród neofitów przeznaczonych do chrztu równikowego znalazł się lekarz okrętowy Jerzy. Był to jego pierwszy rejs, z opowiadań dowiedział się, jakie tortury czekają neofitów. Ogarnęło go lekkie przerażenie. Późnym wieczorem, po wizycie Trytona odwiedziły doktora dwa diabły, Zenek i Sylwek.

- Panie doktorze, chcemy zaproponować układ, da Pan nam po butelce „Jasia Wędrowniczka”, a my potraktujemy Pana ulgowo. Dajemy Panu na to słowo honoru.

Układ został zawarty. Butelki alkoholu znalazły się w kabinie diabłów. Doktor Jerzy miał sen spokojny. Od rana dnia następnego na statku trwają przygotowania do wizyty Neptuna, gromadzone są nieodzowne akcesoria członków świty. Środki kosmetyczne i narzędzia cyrulika:

krem do golenia - szare mydło, mączka rybna z wodą;

puder - mąka i talk;

peruki dla łysych - pierze i towot

szampon morski – woda z mączką rybną;

stół do badań – deski przesiąknięte rybim smrodem

stetoskop - przyssawka klozetowa;

wielkie drewniane nożyce, drewniany młotek i drewniana brzytwa;

diabelski koktajl – napój mocno pokropiony tabasko.

Przygotowano również dużą beczkę wypełnioną „płynem do kąpieli”. Główny składnik to woda morska przyprawiona ściekami zęzowymi. Ostatni elementem jest długi na pięć metrów rękaw ratowniczy metrowej średnicy. Na statku klar. Neptun może przejąć go we władanie. Ryk syreny oznajmia przybycie władcy wraz z dworem. Przekazanie władzy przez kapitana. Jego wysokość i małżonka Prozerpina - ponad sto kilogramów wagi - zasiadają na tronie.

Astrologonawigacja

Astrolog przez lunetę oblicza pozycję statku.

- Jesteśmy na równiku – oznajmia.

Tryton rozpoczyna ceremoniał chrztu równikowego. Diabły sprawdzają wczorajsze pieczęcie. Liczą neofitów. Jednego brak. Z wrzaskiem i wściekłym wyciem pognały szukać.

Cztery potężne czarne, rogate, ogoniaste czarty przynoszą biedaka. Nikt się nie ukryje. Postępowanie oprawców dalekie jest od salonowej kurtuazji. Zagnano wszystkich na grubą siatę przeładunkową i wywindowano do góry, nad pokład. Niektórzy stracili ochotę do śmiechu. Diabły po kolei wyłuskują neofitów. Rytuał polega na doprowadzenia delikwenta do stanu godnego ucałowania kolana Prozerpiny i otrzymania z rąk Neptuna dyplomu z nowym, morskim imieniem. Cyrulik musi go zbadać przy pomocy młotka i „stetoskopu”, ogolić, pomalować sadzą brwi i wąsy, umyć włosy morskim szamponem, łysym przyprawić perukę z pierza. Zmycie brudów ciała przez zanurzenie w morskim płynie do kąpieli. Ostatnia próba - przeczołganie się przez rękaw. Jest jednak trudność. Z przeciwnej strony atakuje strumień wody z węża przeciwpożarowego. Jeszcze tylko szklaneczka diabelskiego koktajlu. Dokuczliwość i bolesność zależy od sympatii, jaką cieszy się neofita u starych zejmanów.

Doktor do poprawki

Doktor Jurek jest zadowolony. Diabły i cyrulik potraktowali go szczególnie serdecznie. Zostało tylko pocałowanie Prozerpiny w kolano i otrzymanie dyplomu od Neptuna. Co to? Przed obliczem króla staje diabeł Zenek.

- Władco! Ten neofita chciał nas wczoraj przekupić alkoholem!

- Daliście słowo honoru - broni się doktor.

- Słowo honoru diabła? – słyszy w odpowiedzi.

Gniew króla mórz i oceanów jest straszny, Jurek musi na nowo przejść cały chrzest przy wzmożonej aktywności diabłów.

Ciemna gorąca afrykańska noc. Silnik główny rytmicznie pracuje. Statek pożera mile. Pukanie do kabiny doktora. Przed drzwiami stoją rybacy - byłe diabły morskie. Trzymają w rękach butelki.

- Panie doktorze, chcieliśmy przeprosić i wypić na zgodę. Będzie Pan wiedział, że ludzie morza nie tolerują gry nie fair.

Kochany wnuku, być może i ja tam byłem i whisky z nimi sączyłem, snując dalsze morskie, kabinowe, opowieści.

Wszystko to się działo, to co się działo i dziać miało, od czasu narodzin statku m/t Admirał Arciszewski w lipcu 1976 roku.

wtorek, 13 września 2005, edward.bernatowicz

Polecane wpisy

  • Alarm! Kapitan za burtą!

    ALARM! KAPITAN ZA BURTĄ! „ Szanowny Panie Marszałku! Odpowiadając na zapytanie Pana Posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Jana Łącznego... w przedmioci

  • Śmierć marynarza

    W świecie szczurów lądowych w latach, gdy „partia i naród” budowały państwo „szczęśliwości socjalistycznej”, dominowała opinia, że rybac

  • Żółta łódź podwodna

    W Andrzejki opuściliśmy Agadir. Mechanicy mieli problem. Powyżej maszynowni chłodniczej a poniżej linii wodnej, pod pokładem głównym, znajduje się pomieszczenie